WROCŁAW 03.08

by - 21:18:00

Hej kochani!

Więc mogę siebie pochwalić. Przerwa od ostatniego postu do tego nie przekracza miesiąca haha. Niby szybko się za nowy post nie zabrałam, nie można tego nazwać systematycznością, ale jestem dumna z nawet takiego małego osiągnięcia. Jak to się mów, małymi kroczkami do przodu. Ale nie przedłużając wstępu już, ostatnio widziałam się z moim przyjacielem i kuzynką we Wrocławiu. Przeważnie nie opisuje spotkań, bo w sumie co tu opisywać, spotkanie jak spotkanie, miło spędzony czas. Piszę o tym post po prostu dla siebie, dla nas, abyśmy mieli pamiątkę z tego dnia.


Zdjęcie powyżej zostało wykonane przy bulwarze Xawerego Dunikowskiego.

Spotkanie trwało od godziny siódmej. W sumie to od godziny dziesiątej, gdyż moja kuzynka zdecydowała, że tak wcześnie nie ma sensu jechać, więc do nas dojechała później. Najlepsze jest to, że zapomnieliśmy ją odebrać o czasie, a byliśmy z dobry 1 km od niej. Wspólnie udaliśmy się do skytowera (nasz cel od 26 listopada 2016 aby tam wjechać i w końcu się udało). O 11 godzinie wjechaliśmy na górę i ,,delektowaliśmy się'' widokami haha.
Ogólnie na tym punkcie widokowym byłam dwa razy, za każdym razem w dzień. Jednak nie wiem jak jest w nocy, więc nie mogę określić która pora wstępu jest lepsza. Ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się wjechać w nocy i wtedy będę mogła o tym zdecydować. Jeśli chodzi o widoki, to bardzo mi się spodabały.





Ogólnie cieszę się co do pogody, ponieważ całą trojką obstawialiśmy aby było ciepło. Na szczęście pogoda nas nie zawiodła. Przez cały dzień był upał, około 15 jedynie zaczęło padać, tyle, że za ten deszcz wręcz dziękowaliśmy, ponieważ był jakimś ochłodzeniem tego dnia.
Oprócz skytowera mieliśmy zamiar udać się na wyspę słodową, lecz przez to, że droga do napisu Wro była spory kawałek od wyspy, wybraliśmy się w zamian do muzeum sztuki współczesnej, gdzie się okazało, że nie musieliśmy kupować biletów, ponieważ w czwartki jest wstęp wolny.


Potem wróciliśmy do Renomy, gdzie byliśmy już rano. Udaliśmy się sklepu Smaki Świata, który znajduje się na samym dole galerii, obok Szachownicy i Rossmana. Zdecydowaliśmy się na zakup japońskich słodyczy. Armin wybrał japońską lemoniadę, o której napisał na swoim blogu KLIK!, zaś ja z Olą postawiłyśmy na paluszki Pocky. Moje były z polewą oreo, zaś Oli - truskawkowe. Jeśli chodzi o smak, nie narzekamy. Jedna paczka kosztowała nas 8,50 zł i zdecydowanie lepiej jest kupić te słodycze stacjonarnie niż zamawiać przez internet.

Byliśmy również jeszcze na dachu Renomy, skąd mamy trochę zdjęć. 





                         



I to na tyle jeśli chodzi o ten dzień. Gratulacje tym, co udało się dotrwać do końca i mam nadzieję, że post się podobał. Do następnego! ☺

You May Also Like

7 komentarze

  1. Dziękuje wtedy za dzień ♥ i świetna pamiątka

    OdpowiedzUsuń
  2. Studiowałam we Wrocławiu i w sumie mieszkałam tam 4 lata. Bardzo lubię to miasto, a i na dachu Renomy również bywałam ;)

    OdpowiedzUsuń